Tytuł „świątecznej” notki powtarza się na moim blogu chyba co roku, ale może mi to wybaczycie?:D w każdym razie ostatnia notka coś nie ma wzięcia, nie wiem, czy ze względu na tematykę, czy rozmiar;) więc czas ruszyć tyłek i złożyć moim ulubionym Czytelnikom życzenia świąteczne! (aha, i dziękuję za poparcie w sprawie Marii Peszek, poczułam się zdecydowanie lepiej:D)

Czego by tu Wam życzyć? Może np. żeby Prezydent i Premier się zreflektowali i zaczęli prowadzić rozsądną politykę zamiast dawania sobie nawzajem prztyczków w nos, może żeby w trybie natychmiastowym zażegnano światowy kryzys finansowy, a może żeby walka z globalnym ociepleniem przyniosła w końcu jakieś skutki (chociaż nie wiadomo w końcu, czy grozi nam ocieplenie, czy ochłodzenie, więc może to za ryzykowne życzenie), może żeby kultura masowa nagle przestała być masowa, a może żeby nauczyciele w Polsce dostali podwyżki (ergo: żeby zawód nauczyciela stał się elitarny i tym sposobem nagle podniosłaby się drastycznie jakość edukacji), może żeby w sklepach zamiast masy drogich ciuchów, która się nikomu nie podoba, pojawiła się masa tanich i dobrej jakości ciuchów, które są naprawdę ładne (to tak dla dziewczyn), a może żeby –

ojej… myślę o odpowiednich życzeniach dla chłopców i nasunęła mi się na myśl kolejna sprawa, która mnie denerwuje. Mianowicie już chyba od miesiąca na drodze do szkoły muzycznej codziennie mijam wielki plakat, reklamujący najnowszą książkę… Roberta Kubicy. Okej, doceniamy jego zasługi na polu motoryzacyjnym, Formuła 1 i tak dalej, ale nikt mi nie wmówi, że on potrafi pisać! Tymczasem ta jego „książka”, napisana, jak znam życie, w połowie przez jego managera albo kogoś w tym stylu, sprzeda się pewnie w ogromnej ilości egzemplarzy, Kubica zarobi na tym masę kasy, a inne, naprawdę ciekawe i mądre rzeczy będą leżeć miesiącami w księgarniach, jak leżały. A więc czego Wam, chłopcy, życzyć?:D …

no dobra… ponieważ i tak zawsze najważniejszy jest dla nas własny żołądek:D, życzę Wam, aby wszystkie ciasta pieczone na Święta Wam się udały, żebyście dostali fajne prezenty, ale takie naprawdę fajne, a nie takie, które od razu odkłada się do szafy, aby tam sobie przez lata wegetowały w samotności, a przede wszystkim żebyście spędzili te święta w miłym, kochanym (np. przez siebie) towarzystwie! A sobie życzę, aby ktoś jeszcze czasem wszedł na tego bloga i coś niecoś skomentował:D

PS Jeśli ktoś czuje się osłabiony umysłowo (tak jak np. ja), polecam lekturę K.I. Gałczyńskiego, który TUTAJ wyczerpująco i z dużą fachową wiedzą opisuje propozycje „Rozrywek świątecznych dla osłabionych umysłowo” :)