kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2009

    Jest taka książka Nicka Hornby’ego, The Good Life, która opowiada o cudownej i zabawnej przemianie pewnego wściekłego na wszystko człowieka w takiego „dobrodziejka”. Ten człowiek przed w.w. przemianą zajmuje się głównie pisywaniem do lokalnej gazety artykułów do kolumny pod tytułem The Angriest Man in Holloway, czyli Najwścieklejszy człowiek w Holloway, i, jak się może już domyślacie, pisze tę kolumnę o tym, co go wkurza, a jest tego niemało… (wstawiłabym tu fajny cytat, mówiący, o czym właściwie, ale nie mogę znaleźć książki! :[)no w każdym razie, myślę, że ja, idąc tym tropem, mogłabym się sama tytułować The Angriest Woman in Łańcut, bo czasami tak mnie wszystko niemożebnie irytuje!

    Dzisiaj na przykład jest to SĄSIAD. Otóż rzeczony sąsiad mieszka chyba piętro wyżej ode mnie (po „drugiej stronie” klatki schodowej) i ma zwyczaj popalać sobie papierosy. Oczywiście od samego palenia nigdy nic się nikomu nie stało (hehe), już wyrosłam z tego bardzo comme il faut krytykowania palenia, ale kiedy ten sąsiad, popalając sobie papieroski, siedzi sobie w oknie, a niedopałki wyrzuca a) prosto w ogródek, który kiedyś z mamą pracowicie skopałam i zasadziłam, b) na dach klatki schodowej, co powoduje, że ów dach jest obficie upstrzony niedopałkami, które już prawie zaczynają się układać we wzorki, to norrrmalnie krew się we mnie gotuje!

    Czy naprawdę wrażliwość przeciętnego Polaka kończy się za drzwiami jego domu? naturalnie, że na swoją własną podłogę ten pan takiego niedopałka by nigdy nie rzucił. Dlaczego mamy takie podwójne standardy?

    PS hit dnia!

    Dzisiaj dostałyśmy kartkę z wielkanocnymi życzeniami świątecznymi od dalekich krewnych. Sęk w tym, że była zaadresowana do mojej ś.p. babci!!
    A pod życzeniami znalazł się dopisek: Prosimy bardzo o podanie adresu.

    PIEKŁO? NIEBO? CZYŚCIEC??? :))

    Ostatnio mam fascynującą lekturę – przy okazji robienia porządków w domu mama znalazła kilka starych zeszytów, które należały do mojej babci (czyli mamy mojej mamy). Moja babcia, która umarła ponad rok temu, miała strasznie trudny charakter, a na dodatek pod koniec życia jej mózg działał już chyba coraz gorzej, bo nabrała różnych niesamowicie irytujących zwyczajów, ale pomimo to czasem mam wyrzuty sumienia, kiedy przypominam sobie różne sytuacje, w których mogłam być dla niej milsza! Bądź co bądź, to była zupełnie niesamowita osoba…

    Chciałabym napisać tu o niej więcej, bo bardzo, bardzo ją cenię, szczególnie teraz, o ironio (czy tak zawsze nie jest?), ale właściwie to chyba po prostu przepiszę tu ten pamiętnik. Myślę, że byłoby jej bardzo miło, gdyby wiedziała, że ktoś jeszcze może to przeczytać, tam są opisane rzeczy, które powinny coś znaczyć nie tylko dla naszej rodziny, ale i dla każdego Polaka. Te zapiski nie są duże objętościowo, ale i tak chyba będę je przepisywać fragmentami. W każdym razie napiszę jeszcze na koniec, że lektura tego pamiętnika bardzo mnie wzruszyła i przy czytaniu niektórych fragmentów ryczałam jak bóbr, i to jeszcze w autobusie!

    Podziwiam ją bardzo, bardzo, jej siłę charakteru, jej wolę walki, pęd do nauki i do pracy – miała niesłychanie ciężkie życie, najeżone trudnościami, dorastała w czasie drugiej wojny, i już samo to mogło jej całkowicie zrujnować życie, a jakby jeszcze tego było mało, miała mało pieniędzy, jej rodziców nie stać było na posłanie jej do szkoły i musiała uczyć się sama, ile mogła (a była bardzo ambitna i całe życie potem przez to cierpiała), na dodatek bracia i siostry umierali jej jedno po drugim – przeżywała to bardzo ciężko, i tak się zmagała z życiem, tak się zmagała z życiem!

    Pierwszy fragment jej wspomnień można przeczytać TU.


    • RSS