kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2008

    Skojarzenie dosyć luźne, bo właściwie nie Marcin powiedział, tylko Wyspiański, że nie trzeba mieć zbyt wygodnych mebli w domu, bo wtedy goście za długo siedzą i zabierają czas do pracy. Czasem na własnej skórze odczuwam prawdziwość tego twierdzenia! Kocham bardzo wszystkich moich fajnych znajomych, ale czasem siedzę w swoim własnym pokoju jak na szpilkach, bo jestem miłą sierotą, która nie umie powiedzieć: ‚słuchaj stara/stary, przepraszam, ale mam coś do zrobienia’, i absolutnie nie chcę, żeby ktoś czuł się wyrzucany z mojego domu, więc robię dobrą minę do złej gry i największa bezczelność, na jaką mnie stać, to – nie protestować, kiedy niefortunny gość w końcu zbiera się do wyjścia – a przez cały czas siedzę i myślę: ‚o jezu, ileż ja mam jeszcze do wyćwiczenia (na skrzypcach, hehe nie robię brzuszków ani nic z tych rzeczy… ;p), o jezu!’. Tyle tylko, że na szczęście takie sytuacje nie zdarzają się często, bo zazwyczaj jednak spotykam się z ludźmi poza domem, a zresztą w ogóle ostatnio spotykam się mało.

    O lyteraturze słów dwóch jakby ciąg dalszy: za co Wy właściwie lubicie fantasy?:p

    PS 29.11, godzina 22.30. Musiałam iść wynieść śmieci (wybaczcie mi ten prozaiczny zgrzycik) i pod blokiem natknęłam się na starszawego jegomościa, którego znam z widzenia, bo często wyprowadza psa na mojej trasie dom – autobus. Powiedziałam mu dobry wieczór, na co on mi odpowiedział i zapytał się mię, co o tej porze robię – wyłuszczyłam mu sprawę, i zauważyłam, że on też wypełnia obowiązki – oczywiście był z psem na spacerze. On mi przytaknął i zrobił sobie chyba taki skrót myślowy, że wypełnianie obowiązków=praca, bo powiedział mi mądre, filozoficzne zdanie, mianowicie że: Trzeba pracować, bo jak człowiek pracuje, to się uszlachetnia! a jak nie pracuje, tylko się leni, to taki gnoj chodzi… Tak powiedział:D:D

    Mój tata, który lubi jazz i dużo go słucha, lubi też mawiać, że Nat King Cole to był prawdziwy murzyński arystokrata. Kto zna jego piosenki, ten chyba się z tym zgodzi :) a kto nie zna, to mu powiem, że on (Nat King Cole, nie mój tata ;p) po prostu śpiewał niezwykle elegancko. Dzisiaj rano włączyłam sobie jego płytę, i wymyśliłam sobie, że właściwie to określenie mogłoby się zastosować równiez do Baracka Obamy ;)

    Jestem fanką Obamy, czyli tego pana, co został właśnie wybrany na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. (Nie mylić ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej* :p) Ale w tym cała heca, że facet jest Mulatem! tzn. jego ojciec urodził się w Kenii, matka jest biała, poznali się na Hawajach, a zresztą w końcu i tak wzięli rozwód i mały Barack wychowywał się z matką. A teraz mieszaniec z rozbitej rodziny został prezydentem USA:) bardzo mnie to cieszy, bo oprócz tego, że Amerykanie udowodnili, że nie są rasistami, to jeszcze, że mają trochę rozsądku, bo kandydat na prezydenta z partii republikańskiej (Obama jest demokratą), John McCain, był no jakiś nietentego! Ok: tzn oglądałam chyba ze dwie debaty przedwyborcze pomiędzy McCainem i Obamą, i po obu dochodziłam do tych samych wniosków, tzn. że McCain nie miał w tych debatach zbyt wiele do powiedzenia, mówił raczej ogólniki i szeroko rozwodził się nad tym, jakie to on słuszne decyzje podejmuje, a jaki to Obama jest be, natomiast Obama próbował raczej sensownie i treściwie udzielać odpowiedzi na zadawane mu pytania. (Strasznie nie lubię, jak ktoś w ważnych sprawach międli niepotrzebnie jęzorem.) Poza tym ogólnie Obama podoba mi się, ponieważ ładnie mówi! Ton jego głosu, wyraz jego twarzy, to wszystko działa u mnie na plus, jego sposób bycia jest (uwaga, pean na cześć Obamy) szczery, bezpretensjonalny, ale przy tym elegancki. Już nie mówiąc o tym, że nawet jego sylwetka robi dobre wrażenie, bo jest szczupły, rusza się z gracją i nosi nienagannie skrojone garnitury ;p

    Dorzucę jeszcze tylko, że moja mama opowiadała mi, już nie wiem, gdzie to wysłuchała, pewnie w radiu, że wypowiadał się Zbigniew Brzeziński o Obamie: jeszcze w czasie trwania kampanii prezydenckiej Barack Obama poprosił go o spotkanie, i Brzeziński, mówił, że Obama wywarł na nim bardzo pozytywne wrażenie. Że w czasie tej rozmowy zadawał bardzo konkretne pytania, że był szczery, otwarty, a jednocześnie umiał zachować pewien dystans, jednym słowem, że ma taki elegancki sposób bycia – i że w ciągu tego półwiecza z wszystkich prezydentów USA, z którymi się spotykał, tylko dwóch zrobiło na nim tak dobre wrażenie: JF Kennedy… i Obama właśnie. (Żeby tylko Obama nie skończył tak samo jak Kennedy!…)

    Well… no to zobaczymy, cóż ten Obama zdziała :) ja mam na dodatek złośliwą satysfakcję, bo prawie wszystkie polonusy w USA głosowały na McCaina ;p;p;p

    —————–
    * MSZ przygotowało prezydentowi tekst depeszy gratulacyjnej dla Baracka Obamy, ale oczywiście Kancelaria Prezydenta nie mogła się powstrzymać, żeby nie położyć na nim łap, i wprowadziła parę poprawek, między innymi zamieniając „Stany Zjednoczone Ameryki” na „Stany Zjednoczone Ameryki Północnej”… TU można przeczytać, jeśli chcecie dokładnie sprawdzić, cóż to takiego ;p;p no więc mamy kolejny obciach na swoim koncie, chociaż może nie ma co się przejmować, skoro Nicolas Sarkozy w swojej depeszy gratulacyjnej podobno zrobił błąd w imieniu nowego prezydenta ;p
    Natomiast żeby było zabawniej, to p. Piotr Kownacki, minister z Kancelarii Prezydenta, po telefonie, który nasz prezydent otrzymał od Obamy zaraz po jego wygranej, rozpowiedział całemu światu, że Obama potwierdził obietnicę o tarczy antyrakietowej… co okazało się być nieprawdą i lapsusem naszych tłumaczy, i co Amerykanie natychmiast zdementowali. A teraz biedny Obama pewnie pluje sobie w brodę za uczynienie tego eleganckiego gestu… ;p

    Update z serii: Pomarańcze i mandarynki. Nasz dom zamienia się w prawdziwe The Good Life: teraz robię z mamą na zimę konfitury z dyni i pomarańczy – właśnie obrałam 10 pomarańczy i teraz ręce mi tak cudownie pachną!


    • RSS