kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2008

    z Przerażeniem W Oczach przeczytałam artykuł na stronie portalu o2.pl, zatytułowany „Mam w d…e zabytki’ (
    http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=11371
    ). Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że od takich artykulików w takich miejscach nie ma co wymagać wysokiego poziomu merytorycznego (ale foch co? :D), ale czytając to COŚ byłam zażenowana, zszokowana i w ogóle z….! Autor tego artykułu twierdzi, że normalny człowiek ma w rzeczonej dupie (skoro Stefania Grodzieńska nie boi się tego słowa, to ja też nie) wszystkie zabytki w tym kraju – m. in. wymieniony w tym artykule pałac w Łańcucie – krew się we mnie na to zagotowała – cytuję: „Oprowadzani po pałacu turyści umierają z nudów – wszystko, co się tam pokazuje, aby było atrakcyjne, wymaga atrakcyjnej anegdoty, dobrego komentarza i solidnego obiadu w przerwie. Tego niestety nie zapewni zamek-muzeum, bo musi przepuszczać przez siebie tysiące turystów miesięcznie, żeby zarobić na utrzymanie. Ludzie, którzy tych turystów oprowadzają, nie utrzymaliby się ze swojego opowiadania nigdzie poza Polską, bo tu są na etacie i przynudzają za państwowe, czyli nasze, pieniądze.” Moja mama oprowadzała po tym zamku i zdecydowanie NIE PRZYNUDZAŁA! Wychowałam się w tym zamku, chodząc z nią na wszystkie wycieczki, i powiadam wam, jesli ktoś nie umie docenić, jak śliczny jest pałac w Łańcucie, jest niewychowanym,niewykształconym matołem! wrr :[ a teraz spróbuję obronić tę tezę na gruncie argumentów: jeśli kogoś nadmiernie nudzą muzea (mówię - nadmiernie, bo w za dużej dawce mogą znudzić pewnie i największego erudytę), to nie znaczy, że jest normalnym zdrowym człowiekiem i mamy propagować taką postawę, tylko że jest niedouczony! a nie powinniśmy zniżać poziomu do ludzi, powinniśmy podciągać ludzi do poziomu! Poza tym autor tego artykułu chyba nie był w zamku w Łańcucie, bo opowiadanie anegdot to akurat to, co ci przewodnicy robią cały czas, a nawet jak trafi się na jakiegoś przewodnika - nudziarza, to ten zamek jest i tak na tyle ładny, żeby samo w sobie oglądanie go zrekompensowało brak ciekawego komentarza, a na solidny obiad w przerwie wystarczy wyjść z bramy głównej zamku i skierować swe kroki 10 metrów w lewo, do sąsiedniego skrzydła, gdzie jest naprawdę dobra (i tania) restauracja! A ci turyści, którzy umierają z nudów - no cóż, kogokolwiek się nie zapytam, czy podobało mu się w zamku, otrzymuję pozytywną, ENTUZJASTYCZNĄ odpowiedź (jestem już na tyle stara, żeby odróżnić konwersacyjne uprzejmości od autentycznego zachwytu). Jedna angielka, która od dwudziestu lat przyjeżdża tu uczyć na kursach muzycznych, co roku chodzi do zamku. Co roku od dwudziestu lat i jakoś jej się to nie nudzi :] poza tym Łańcut ma chyba najładniejszą bibliotekę z wszystkich pałaców w Polsce i pewnie największą, najbardziej efektowną salę balową, w której co lata odbywają się darmowe koncerty w ramachu kursów muzycznych! (no dobra, nie wiem czy rzecztywiście jest największa, ale w każdym razie zamek królewski w Warszawie na pewno ma mniejszą :D ha :D)

    A tak na poważnie, to oczywiście nie chodzi o to, żeby się licytować, jest masa ślicznych rezydencji w Polsce oprócz Łańcuta :). W każdym razie w Polsce oczywiście nie ma tak dużo pięknych pałaców etc., jak na przykład we Włoszech, więc jak zaprosimy tu Włochów, to docenią to, ale nie rzuci ich o ścianę, ale na Amerykanach (północnych i południowych) ciągle robi to olbrzymie wrażenie, na Hiszpanach, Portugalczykach, Niemcach, Francuzach pewnie też, więc czemu sami to lekceważymy i uważamy, że najlepszą rozrywką dla turysty będzie kufel piwa przed telewizorem w wygodnym hotelowym pokoju, z któego rzeczony turysta nawet nie wyściubi nosa, żeby zobaczyć coś ciekawego? Nie jestem przeciwniczką wczasów typu leżenie na brzuchu, sama za nimi zresztą przepadam i wyjazdy do ciepłych krajów kojarzą mi się raczej z drzemką na złocistym piaseczku niż objazdówą po Sycylii, ale nie bądźmy ignorantami!

    Zrobię poprawkę: oczywiście niektórzy przewodnicy są śmiertelnie nudni. Ale po pierwsze – oni nie są na etacie i nie oprowadzają za państwowe pieniądze. Oni za jakieś trzy godziny łażenia i gadania dostają pewnie ze 20 złotych, które wpływają do kasy z tego, co zapłacili za wejście turyści. Za takie pieniądze to oni mają prawo być nudni ;) no dobra żartuję *lol* ale po drugie jeśli ktoś nie rozumie jakiejś książki, to znaczy, że ma przestać być drukowana? jeśli ktoś nudził się na historii w szkole, to znaczy, że historia jest nudna? jeśli ktoś nudzi się podczas zwiedzania jakiegoś zamku, to znaczy, że ten zamek nic ciekawego nie przedstawia? NIE! to świadczy o ignorancji obywateli, bracia i siostry!

    Zezłoszczona chciałam skomentować ten artykuł na forum, ale gdy tam weszłam, zobaczyłam, że jest więcej osób myślących tak jak ja (i odgrażających się w mniej lub bardziej kulturalny sposób temu dziennikarzowi z Koziej Wólki), postanowiłam więc zostawić to im, a sama wypisać się wyłącznie tutaj. a teraz wracam do pracy… ;p

    Właśnie wróciłam z kursów muzycznych. (Występował tam licznie klasyczny typ artysty – muzyka cyganeryjnego, takiego, co to pije na umór, pali, klnie jak szewc, zarywa laski, a przy tym jest tak fajny, że nie sposób go nie lubić.) Jak sobie teraz przeczytałam ostatnią notkę, to doszłam do wniosku, że już więcej nie będę bajdurzyć w stylu rozwydrzonej pseudointelektualistki i będę pisać tylko, jak mam do napisania naprawdę coś interesującego. Tylko cholera nie wiem czy mam! ;p zawsze mam strasznie dużo w głowie, a potem siadam do kompa i to mi się jakoś wszystko rozmywa, i jakieś zupełnie nieciekawe to jest, i co wy będziecie o takich głupotach czytać. Teraz napiszę Wam coś fajnego:

    Byłam kiedyś na koncercie w rzeszowskiej filharmonii. W programie był koncert fortepianowy czeskiego kompozytora (Antonina Dvoraka). Wykonywał go czeski pianista (strasznie śmieszny, niesamowicie wysoki i chudy, ledwo zmieścił swoje nogi pod fortepianem). Na bis zagrał jakiś utwór innego czeskiego kompozytora (Bedricha Smetany). Poszłam potem do garderoby (pogadać z moim nauczycielem) i znajomy skrzypek z orkiestry mówi do mnie, że właściwie to na bis miał być Jożin z Bażin… ;p


    • RSS