Drodzy Czytelnicy!
Przepraszam Was niniejszym za moją straszną blogową niesubordynację, czyli za zachowania blogowicza niegodne, czyli za zostawienie mojego bloga przez dwa miesiące na łaskę losu oraz za zaniedbywanie Waszych. Wszystko to ma niestety najzupełniej racjonalne wytłumaczenie w postaci nagromadzenia w moim życiu w ostatnich miesiącach dużej ilości kursów muzycznych, matur i egzaminów. Już prawie przeszłam tę kołomyję, został mi jeszcze tylko egzamin ze skrzypiec w szkole muzycznej, a potem… dalej gramy, i to ostrzej, nie będę tłumaczyć i zapeszać (jestem przesądna) ale proszę życzliwych o trzymanie kciuków :D

Po namyśle zdecydowałam dodać do bloga stałą rubryczkę pod tytułem „Podsłuchańce”, w której będę umieszczać podsłuchane, czyli autentyczne, śmieszne teksty. Inspiracja po części z Szymborskiej (która wydała taką prześmieszną książeczkę z wierszykami, w której na końcu znajdują się własnie takie podsłuchane Podsłuchańce), a po części z życia, bo ostatnio udało mi się właśnie dużo takich podsłuchańców podsłuchać. Rubryczka pojawi się, jak tylko zrobię coś z layoutem bloga.

Oczywiście przez te dwa miesiące działo się s t l a s n i e  d u z o i już sama nie wiem co mam pisać. Ostatnio śnią mi się psychodeliczne rzeczy. Moja babcia umarła w lutym – pamiętacie może, pisałam o tym, że wzięto ją do szpitala z udarem mózgu, no i w tydzień po tym umarła. Od tej pory śni mi się strasznie często. Na początku byłam trochę tymi snami przerażona (tzn. śniła mi się regularnie co tydzień przez jakiś miesiąc po swojej śmierci, a potem przestała mi się śnić, a ostatnio znowu zaczęła.) Śniło mi się, że babcia wstała z grobu i przyszła znowu do domu, i słyszałam we śnie, jak babcia chodzi po domu (takim charakterystycznym, wolnym, szurającym krokiem) i np. robi coś w kuchni albo w łazience. Potem się trochę oswoiłam z tymi snami, które z kolei zrobiły się całkiem surrealistyczne, bo jednocześnie śniłam – i zdawałam sobie sprawę z tego, że śnię! Np. ostatnio ucięłam sobie koło południa godzinną drzemkę (ci, którzy znają mnie lepiej, wiedzą, że spanie to czynność, którą mogę wykonywać o każdej porze dnia i nocy ;p) i śniło mi się tak: że się obudziłam, na tym samym miejscu na którym zasnęłam, po czym usłyszałam w.w. charakterystyczny, szurający krok i od razu się domyśliłam, że babcia wróciła. Wstałam z kanapy i popatrzyłam w okno, była noc, a ja pamiętałam, że zasnęłam w ciągu dnia – potem wzięłam zegarek do ręki i uświadomiłam sobie, że jest inna godzina, niż w rzeczywistości, i w ten sposób mój umysł w czasie trwania snu doszedł do wniosku, że śni! (sic!!) Potem coś tam, coś tam, no i przyszła babcia, która ze smutkiem powiedziała mi, że w zaswiatach każą jej uczyć się jakiejś melodii na skrzypcach i kiepsko jej to wychodzi – na co ja powiedziałam, Babciu, nic się nie martw, ja to zagram za Ciebie! i padłyśmy sobie z płaczem w objęcia. Wydaje mi się, że babcia próbuje mi po śmierci okazać sympatię! :) (ten uśmieszek na końcu, żeby nie wypadło zbyt poważnie i że jestem wariatką; ale wydaje mi się, że mogłabym uwierzyć w coś takiego…)

Śnią mi się ostatnio też inne masakryczno – surrealistyczne rzeczy, np. kiedyś – jak ktoś chciał mnie zamordować, wrzucając podłączoną do prądu suszarkę do wanny, w której właśnie brałam kąpiel, ale podobno nie ma nic nudniejszego, niż opowiadanie ludziom swoich snów, so I’ll leave it at that. Dopiszę tylko jeszcze, jest to dla mnie szalenie zastanawiające, jak noce, podczas których śnią mi się koszmary, okazują się zawsze rano być nocami, podczas których zostawiłam swoje wielkie lustro, w którym odbija się moje łóżko, na widoku. Otóż w moim pokoju dokładnie naprzeciw mojego łóżka stoi wielka szafa z przesuwnymi drzwiami, na których znajduje się lustro. Koło szafy stoi parawan i na noc przeważnie zsuwam drzwi na jedną stronę, tak, aby lustrzane drzwi zostały zasłonięte przez ten parawan (nie będę się wdawać w szczegóły, bo nie chcę tego bardziej skomplikować, w każdym razie chodzi o to, że ten parawan zasłania lustro w nocy). Robię tak, bo naczytałam się książeczek o feng shui, która to starodawna chińska sztuka organizacji przestrzeni zabrania, aby łóżko i śpiąca w nim osoba odbijały się w nocy w lustrze, bo powoduje to napływ złej energii i zły sen. I wyobraźcie sobie, jakie to zabawne, że śnią mi się koszmary akurat wtedy, kiedy zostawiam lustro na widoku i moje łóżko się w nim odbija! I to wcale nie wypływa z mojego wewnętrznego przekonania o słuszności feng shui (czytaj: zostawiam lustro odsłonięte na noc i mój umysł, świadomy tego, jak gdyby „programuje się” na koszmary), bo zazwyczaj robię to przez roztargnienie i nie jestem tego świadoma, zasypiając, zauważam to dopiero rano. (to był akapit dla wszystkich, którzy właśnie urządzają swoje pokoje :)

W przyszłości postaram się częściej tu zaglądać, ale oj nie wiem, jak to będzie… all I can say is I will do my best :) cheers guys!