kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2008

    No dobra, to napiszę nową ;p
    (ale na serio to proszę Was bardzo o wcielanie w życie ekologicznych zachowań! :D)

    Świąteczne porządki to jednak cudowna sprawa. W tym roku wyrzuciłam z mamą chyba z tonę rzeczy, w tym dobre 10 kilo makulatury w postaci starych gazet. Ostatecznie wysprzątałyśmy nasz tzw. duży pokój; przy systematycznym wywalaniu drzwiczek ze starej, paskudnej peerelowskiej meblościanki i wypełnianiu tak powstałych półek książkami dało to całkiem dobry efekt, postawiłyśmy sobie kwiaty na stole i energia płynie! Odkurzyłyśmy, pozbyłyśmy się wszystkich zbędnych gratów, starych mebli, i cieszymy się wolną przestrzenią – słowo daję, człowiek od razu czuje się dwa razy lepiej! A teraz przed nami remont jednego pokoju, więc będzie można dać upust swoim dzikim, głęboko skrywanym ciągotom dekoratorskim. (Wypatrzyłam już jeden fajno – bajerancki fotel, który kosztuje 900 zł ;] , ale jest cudowny – z kutego metalu i obciągnięty skórą (wielbłąda – sic!), wygląda niesamowicie i formą przypomina mrówę. [pomarzyć zawsze można xD])

    Zawsze wierzyłam w to całe feng shui, które mówi, że pierwszym krokiem na drodze do dobrego samopoczucia jest dokładne wysprzątanie mieszkania – wtedy energia zaczyna znowu płynąć, a nie gromadzić się po kątach i kisnąć. Te Chińczyki jednak, kurcza, znały się na rzeczy!

    Dzisiaj nie mam weny tfurczej, w głowie mi tylko sprzątanie, więc pójdę jeszcze pogrzebać w moim pokoju i zobaczyć, co by tu jeszcze dało się wyrzucić :D

    serdeczne życzenia świąteczne dla moich blogowych misiów pysiów!

    Zacznę z grubej rury: uważam to za absolutnie karygodne i amoralne, ile my, czyli społeczność ludzka, zużywamy plastikowych siatek! Oczywiście chciałam o tym napisać już od bardzo dawna, ale dzisiaj to we mnie, że tak powiem, wybuchło: otóż stałam w kolejce do kasy w beznadziejnym sklepie, który się nazywa Lidl, a przede mną stał facet, który zrobił Bardzo Duże Zakupy i potem wpakował je do Bardzo Dużej Ilości Plastikowych SIATEK. Wziął ich chyba z dziesięć, jak nie więcej. Chodzi mi o te tanie, cienkie torebki jednorazowego użytku. Których użył, aby przenieść rzeczy do bagażnika samochodu. Ilekroć widzę, jak ludzie niepotrzebnie zużywają tyle plastiku, krew mnie zalewa. Pomyślmy, ile razy, zabierając rzeczy ze sklepu, automatycznie pakujemy je w tę plastikową siatkę? a przecież czasem można po prostu wrzucić je do torby, można wziąć siatkę na zakupy z domu (np. materiałową, która ma dodatkowo tę przewagę, że się nie rwie); a jesli już musimy korzystać z plastikowych jednorazówek, to róbmy to kilkakrotnie (przecież nie drą się za pierwszym razem), a po zużyciu wyrzucajmy je nie do śmieci, ale do kontenerka na plastik! Bo: teraz będę walić liczby:

    1) plastik rozkłada się ponad 400 lat! to znaczy, że taka masa energii, ropy, i czego tam jeszcze, nie zostanie w ogóle odzyskana (chyba że natychmiast wywalimy plastik do recyklingu, ale bądźmy szczerzy, czy to w naszym kraju jest takie popularne? za każdym razem, kiedy chodzę wynieść śmieci do osiedlowego śmietniczka, widzę połowę kontenera na śmieci zapchaną plastikowymi butelkami, POMIMO TEGO, ŻE METR OBOK STOI KONTENER NA PLASTIK! no jak tu się nie załamać…)
    2) 1,8 mln – tyle torebek dziennie zużywają mieszkańcy Warszawy podczas zakupów. Większość z jednorazówek trafia na wysypiska śmieci. (jak podaje dziennik.pl, którego nie lubię, ale który chyba jest wiadygodnym źródłem)
    3) teraz odwołam się do Waszego poczucia gospodarności: 115 – tyle metrów może przejechać samochód na ropie, która została wykorzystana do wyprodukowania jednej foliowej torebki. Jednej – a popatrzcie wyżej, ile my ich zużywamy! (i sobie pomnóżcie xD) a potem boimy się, że ropa się skończy i będzie kryzys energetyczny…
    4) czy jesteście współczującymi istotami? 2 000 000 – tyle ptaków, ssaków morskich oraz ryb ginie rocznie na świecie od połkniętych plastikowych torebek - tak, to właśnie my przyczyniamy się do ich, nie waham się użyć tego słowa, zagłady!
    5) przypomnijmy sobie, ile torebek dziennie zużywają mieszkańcy Warszawy, i dowiedzmy się, że 10 proc. – to odsetek zużywanych dziennie torebek jednorazowych przez warszawiaków w skali kraju! czyli że dziennie w Polsce zużywa się 18 milionów torebek plastikowych; w takim razie musi rzucić nami o ścianę fakt, że
    6) 55 tys. ton – tyle odpadów tworzy się po wykorzystaniu 10 miliardów torebek. Wysiliłam mózg i z proporcji obliczyłam, że to oznacza, że w Polsce produkuje się CODZIENNIE 99 TON ŚMIECI! 99 tysięcy kilo śmieci! 36 tysięcy 135 ton śmieci rocznie! NO CZY TO PRZYZWOITE??????????

    Lubimy powtarzać, że Polska to biedny kraj, ekonomia siada, ale pamiętajmy, że jedną z przyczyn sukcesu ekonomicznego krajów zachodnich (mam tutaj na myśli właściwie te porządne, schludne i protestanckie) jest to, że w tych krajach nigdy w życiu nie dopuszcza się do tego, żeby coś się zmarnowało. W Wielkiej Brytanii segregowanie śmieci to czasem niemalże rodzinny rytuał. W Szwajcarii mają wszędzie całe kolekcje kontenerów na różne rodzaje śmieci, włącznie z pojemnikami na kompost. W Szwecji bodajże niezastosowanie się do jakichś, już nie pamiętam jakich, reguł segregacji śmieci, jest karane przez prawo!

    Chciałam jeszcze opowiedzieć moją ulubioną ekologiczną anegdotkę: w pierwszej klasie liceum byłam na wycieczce w Paryżu, z serii „zobaczyć wszystko, czyli nic”, czyli na ekspresowej objazdówie. (swoją drogą, wycieczkę wspominam bardzo miło :) Jednym z punktów programu był oczywiście Wersal, a zaraz po Wersalu zajechaliśmy do podwersalskiego hipermarketu, zresztą Leclerca, celem uzupełnienia prowiantu. Połaziliśmy sobie wesoło po w.w. hipermarkecie, stanęliśmy w kolejce, zapłaciliśmy, a kiedy przyszło do zabrania się jakoś z jedzeniem do autobusu, wszyscy zrobili wielkie oczy – bo nie było ani pół plastikowej siatki! i zaczęli się pytać kasjerek o plastikowe jednorazówki, po czym przyszła kolej kasjerek na zrobienie wielkich oczu. Oczywiście siatki były tylko takie duże i solidne, za które trzeba było płacić. Bo mądry francuski rząd zakazał siatek – jednorazówek w sklepach! to oczywiście całkowicie przechodziło nasze (polskie) pojęcie.

    I na koniec, pamiętajmy: nigdy w życiu nie mówmy ‚co z tego, że ja jeden/jedna wyrzucę to, co trzeba, tam, gdzie trzeba, skoro cały naród polski dokumentnie olewa segregowanie śmieci’ – chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie! jak sami nie postępujemy tak, jak uważamy za słuszne, to czego tu wymagać od reszty świata? Oszczędnie korzystajmy z surowców naturalnych tudzież sztucznych, bądźmy pionierami segregacji śmieci! (ha!)

    do czego namawia bardzo niechcąca, aby Ziemia zmieniła się w jeden wielki syf, nawet jeśli to nastąpi setki lat po jej śmierci (i przepraszająca za pompatyczny miejscami oraz moralizatorski ton notki),

    Had I the heavens’ embroidered cloths,
    Enwrought with golden and silver light,
    The blue and the dim and the dark cloths
    Of night and light and the half-light,
    I would spread the cloths under your feet:
    But I, being poor, have only my dreams;
    I have spread my dreams under your feet;
    Tread softly, because you tread on my dreams.

    – William Butler Yeats


    • RSS