kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2007

    Jest taki francuski skrzypek, Gilles Apap (tak, hehe jak ten lek ;p), facet z bardzo bujną wyobraźnią, który jeździ po świecie, przebiera się w dziwne ciuszki (swoją drogą fajne ma ciuszki) i uczy się od Hindusów grać ragi na skrzypcach, a potem gra irlandzkie piosenki z akompaniamentem indyjskich perkusji. (Znalazłam coś o nim na takim forum skrzypcowym, obejrzałam chyba ze trzy filmiki z nim na youtube i przypadł mi facet do gustu. Tu 

     jest jeden z nich, filmik jest troszku długi, bo facet gra najpierw właśnie te irlandzkie piosenki, a potem gra jeszcze Bacha - wydaje mi się, że gra go ładnie i z wyczuciem – podoba mi się, widziałam też jego totalnie krejzolską kadencję do koncertu Mozarta – koncerty Mozarta to są takie perełki muzyki klasycznej i zazwyczaj na końcu gra się kadencję, to jest taką wstaweczkę z paroma efekciarskimi chwytami, żeby się popisać wirtuozerią ;) i on sam sobie wymyślił kadencję, ale cóż to za kadencja:

    . Facet w ogóle jest bardzo zabawny, ma swją stronkę internetową, na której ma dział Big Ego, zatytułowany How did I get my Big Ego, czy coś takiego (oo ale mi się zrymowało ;p), a którym są pozytywne recenzje, oraz dział Bad Reviews :):) (w którym są złe recenzje ;p;p). Jeśli coś się mu zarzuca, to, zdaje się efekciarskość i chwyty pod publiczkę z tym swoim krejzolstwem, ale przy tym on jest chyba naprawdę bardzo dobrym skrzypkiem i ma dużo wdzięku tudzież fajne poczucie humoru, więc ewentualne zagrania pod publiczkę mu wybaczyłam ;p

    A widać po nim, że on się nie mieści w pewnych ramach – skrzypka-wirtuoza – ale chce coś więcej, kombinuje sobie z tymi hinduskimi i irlandzkimi brzmieniami, i wychodzi mu to bardzo fajnie – a że z niego jest showman? No to co, no to mamy show! ;p (chciałabym trochę być takim skrzypkiem jak Gilles Apap, ale po co światu drugi Gilles Apap? czasem mam wrażenie, że zanim dojdę do czegoś w życiu, wszystkie zabawne pomysły zostaną już wykorzystane – patrz Grupa Mocarta ;p [oczywiście żeby zostać kimś takim jak Gilles Apap, trzeba najpierw grać jak Gilles Apap, a do tego jeszcze mi trochę brakuje... ;p]) natomiast czasem mam wrażenie, że te recenzje traktujące o tym, że ten Apap się za bardzo sprzedaje, piszą takie – ciotki, jak z Gombrowicza, tacy ludzie bardzo comme il faut. Trochę luzu i poczucia humoru, proszę Państwa! ;p (oczywiście absolutnie nie deprecjonuję (ups, mądre słowo ;]) wartości zwyczajnego skrzypka-wirtuoza (hehe ale oksymoron mi wyszedł ;p), takiego jak Maxim Vengerov czy kto tam, bo każdy ma coś do powiedzenia i każdy wyraża się w sztuce jak chce.

    Ale niesamowicie podobają mi się te irlandzkie melodie, on je gra bardzo fajnie, a przy tym w nich jest coś takiego – melancholijnego, nawet w tych wesołych i skocznych kawałkach, coś takiego – co przypomina o nieuchronności tego wszystkiego (czyli że świata) – Irlandia w ogóle kojarzy mi się z pewnego rodzaju melancholią – jak byłam mała, dostałam pod choinkę baśnie irlandzkie, i czytałam je nawet niedawno – one są bardzo melancholijne właśnie, szukam słów, i wychodzi mi, że pasuje ‚melancholijny’ i może ‚nostalgiczny’, a może ‚smutny’, ale nie do końca, bo trochę smutne te baśnie, a trochę pogodne, i przy tym bardzo piękne – europejskie baśnie chyba nie mają tego specyficznego klimatu, baśnie braci Grimm są wesołe (uwielbiałam je, jak byłam mała), baśnie Andersena są strasznie smutne (tych to nie lubiłam za bardzo), a te irlandzkie są zupełnie inne – Joyce też taki był inny, czytałam w zeszłym roku Dublinersów, i to była książka – swoją drogą, że ciężka, w sensie przygnębiająca – to też bardzo irlandzka, taka piękna i smutna. (och, słodka melancholio ;p) Przepadam za takimi ustawieniami – jedna z moich ulubionych rzeczy Mozarta, druga część symfonii g-moll, to jest rzecz bardzo ładna i zgrabna, temat ma durowy i na pozór pogodny, a pod spodem tam jest istny dramat! próbowałam to opisać, po czym popatrzyłam na to i doszłam do wniosku, że za dużo bzdur ;p (Mrożek kiedyś pisał coś takiego, że sentymentalizm – to jest werbalne przeżycie uczucia. Samo uczucie nie jest sentymentalne, ale próba wyrażenia go w słowach może być bardzo ckliwa i sentymentalna, i obawiam się, że zbyt często tak jest z moimi notkami ;p)

    A ponieważ dzisiaj Wigilia, to składam wszystkim moim czytelnikom, którzy są bardzo wytrwali, życzenia dalszej wytrwałości w czytaniu mojego bloga ]:-> serdeczne świąteczne całusy!

    W tym roku mamy nowego profesora od polskiego. Jest to człowiek inteligentny, w związku z czym grzecznie czytam wszystkie lektury szkolne. (Nigdy zresztą nie byłam przeciwnikiem ich czytania, tylko zawsze jakoś jest sto pięćdziesiąt osiem innych książek, pomijając już jakże prozaiczne zagadnienie braku czasu :) Nasza najnowsza lektura szkolna to opowiadania Tadeusza Borowskiego.

    Przedzieram się przez to, ledwo to czytam, bo to jest takie strasznie przygnębiające! poważnie, chce mi się czasem płakać jak o tym myślę. I wtedy czuję bardzo mocno, jak olbrzymie mam w życiu szczęście, choćby dlatego, że nie urodziłam się 50 lat wcześniej! a przecież to wszystko to jest kwestia przypadku. Będąc młodą lekarką (:), dręczyło mnie to zagadnienie – dlaczego ja – to ja, a nie na przykład królowa Saba, albo średniowieczna chłopka, albo po prostu mucha? co spowodowało, że moja świadomość wylądowała właśnie w tym ciele, w tym czasie? coś – jednak – chyba musi być, co? jakaś nadrzędna kosmiczna instytucja. Chyba nie mogę być tak egoistyczna, żeby napisać, że ta instytucja czuwa nade mną – ale Jezu złoty, czasem czuję się jak w czepku urodzona. Cokolwiek w życiu nie spieprzę, wszystko się cudownie naprawia! Mogłabym piać peany na cześć mojego życia! ;p (chociaż zapewne jest to w dużej mierze kwestia podejścia :) itp, itd, a co z tymi ludźmi, którzy ginęli w Auschwitz, których zastrzelono w Powstaniu Warszawskim, których wywozili na Syberię – te straszne opisy Kapuścińskiego, o ludziach, którzy w tych syberyjskich obozach wieczorami siadali przy ognisku, coraz bliżej, bo było tak niewiarygodnie zimno, a oni chcieli się ogrzać, ale wtedy w ich ciałach się coś działo, bo z przodu – gorąco, od ogniska, a z drugiej strony, z tyłu – ogromny, syberyjski mróz, i oni aż od tego umierali, i rano od tych dogasających ognisk zabierano trupy – mnie to przeraża chyba jeszcze bardziej niż Was, bo boję się bólu fizycznego, a przecież to nie był tylko ból fizyczny, ale wielkie poniżenie też, i ci ludzie tak masowo byli poniewierani, albo na przykład dzieci przyjeżdżające do Auschwitz, i już na wstępie te, które nie miały dostatecznie dużo wzrostu, od razu szły do gazu…

    no i kiedy sobie pomyślę, że tak niewiele brakowało, żebym ja też była takim dzieckiem, na przykład mogłam się urodzić w żydowskiej rodzinie w Warszawie, albo i w Paryżu, na przykład w roku trzydziestym ósmym i, powiedzmy, w czterdziestym pierwszym zagazowano by mnie jako trzyletnie dziecko w Oświęcimiu? Boże drogi, a przecież te dzieci tak samo czuły jak ja, tylko sto razy bardziej, bo tam były! taki ogrom przerażenia; no i czy to nie jest niesprawiedliwe, że ja śpię we własnym czystym i ciepłym łóżku, jem, co sobie zażyczę, a ponad to - mam kochającą rodzinę i przyjaciół, znajomych, nauczycieli, muzykę, książki, piękne rzeczy i marzenia do spełnienia i życie wydaje mi się tak fantastyczne, a dla nich to była jedna wielka udręka. A może życie ludzkie wcale się nie liczy i człowiek to taka bakteria, ile my milionów dzienie zabijamy bakterii? a co to człowiek dla świata, więcej znaczy? to dlaczego ja czuję, że mam prawo żądać czegoś od życia? i że ja jestem taka ważna, że chcę to i tamto, i ja wiem, że chcę na swoją własną skalę, i to, co sobię zachcę, może mi się spełnić, a – Boże, a czego oni mogli w Oświęcimiu chcieć? umrzeć szybciej? znależć gdzieś trochę więcej chleba? uciec? ale jak, przecież nie ma szans – jest taki smutny fragment w tym Borowskim, o tym, że te wszystkie zachcianki ludzkie w dążeniu do piękna to naprawdę abstrakt -

    „Pracujemy pod ziemią i na ziemi, pod dachem i na deszczu, przy łopacie, lorze, kilofie i łomie. Nosimy wory z cementem, układamy cegły, tory kolejowe, grodzimy grunta, depczemy ziemię… Zakładamy podwaliny jakiejś nowej, potwornej cywilizacji. Teraz dopiero poznałem cenę starożytności. Jaką potworną zbrodnią są i piramidy egipskie, świątynie i greckie posągi! Ile krwi musiało spłynąć na rzymskie drogi, wały graniczne i budowle miasta! Ta starożytność, która była olbrzymim koncentracyjnym obozem, gdzie niewolnikowi wypalano znak własności na czole i krzyżowano za ucieczkę. Ta starożytność, która była wielką zmową ludzi wolnych przeciw niewolnikom!

    Pamiętasz, jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich nie odbija się ideał, ale leży ciężka, krwawa praca człowieka. To myśmy budowali piramidy, rwali marmur na świątynie i kamienie na drogi imperialne, to myśmy wiosłowali na galerach i ciągnęli sochy, a oni pisali dialogi i dramaty, usprawiedliwiali ojczyznami swoje intrygi, walczyli o granice i demokracje. Myśmy byli brudni i umierali naprawdę. Oni byli estetyczni i dyskutowali na niby.

    Nie ma piękna, jeśli w nim leży krzywda człowieka. Nie ma prawdy, która tę krzywdę pomija. Nie ma dobra, które na nią pozwala.”

    I ja mam tak w życiu nieprzyzwoicie dobrze, to jest luksus, móc zastanawiać się przez całe życie, jak należy stylowo grać Bacha i jaka jest najlepsza interpretacja Prokofiewa, i nigdy nie poznać na własnej skórze tej ciężkiej, krwawej pracy. I to mnie przygnębia czasem, a przecież nigdy nie chciałabym tego poznać! Bo to jest wyrzeczenie się życia, całkowicie, a ja nie chcę, a oni musieli, czy chcieli czy nie. I oni tam potrafili jeszcze za siebie się poświęcać, tak jak Korczak iść za dziećmi do komory gazowej, albo jak ojciec Kolbe, który uratował tego – Gajowniczka, i to było wszystko w takich strasznych warunkach, gdzie ludzie trupy jedli, surowe ludzkie mięso, bo nie mieli czego, a Niemcy robili mydła z ludzkiego tłuszczu – Jezu, jak na świecie można zrobić tyle nieszczęścia?

    Przepraszam, kolejna notka z cyklu niepoukładanych, ale chyba zdążyliście się już do tego przyzwyczaić :) tylko takie smutne myśli chodzą mi po głowie ostatnio regularnie więc i guess musiałam się troszkę wypisać. Próbowałam to pisać tak, żeby było poukładane, ale jakoś nie da rady ;p

    (co to za nowy idiotyczny panel administratorski? wolałam stary :( )
    Słyszeliście może o Przemysławie Salecie (ja usłyszałam dzisiaj od mamy), który oddał nerkę swojej córce, chorej na nerki, która musiała codziennie mieć dializy – zoperowano ich, ona czuje się lepiej, ale on gorzej – moja mama zobaczyła taką informację na kanale TVN 24. Tam na dole jest zawsze taki czerwony pasek z info w skrócie, i akurat przy Przemysławie Salecie umieszczono tam napis ODDAŁ NERKĘ. Moja babcia (93 lata), która również siedziała przed telewizorem, powiedziała na to: „To co, on ukradł, że oddaje?” (i to zupełnie na poważnie! :)

    Z przyjemnością zawiadamiam moich drogich jedynych i niezastąpionych czytelników, że wysiłki skrzypcowe podejmowane przez jakieś ostatnie trzy miesiące opłaciły się – na ogólnopolskim konkursie skrzypcowym, który skończył się w sobotę, zdobyłam wyróżnienie :) (musiałam się pochwalić :D) dlatego tyle nie pisałam,a teraz robię sobie króciutką przerwę na tę notkę i wracam do kucia – żeby więcej ćwiczyć, opuszczałam nałogowo szkołę i narobiła mi się masa zaległości, w związku z czym te półtora tygodnia, które zostało do Świąt, spędze na zaliczaniu trzech sprawdzianów z matematyki, materiału z całego półrocza z historii, materiału z całego półrocza z WoSu, sprawdzianu z geografii i ustnej odpowiedzi z polskiego oraz strzeleniu sobie spóżnionej matury próbnej Podstawowy Polski. W związku z czym moi drodzy jedyni i niezastąpieni czytelnicy z pewnością mnie rozszarpią, ponieważ po raz kolejny nie zaglądnę na ich blogi. Przepraszam i obiecuję się poprawić. (Proszę o pokutę i rozgrzeszenie :)

    * Lady Catherine – apodyktyczna arystokratka, postać z powieści Jane Austen pod znanym wszystkim tytułem „Duma i Uprzedzenie”. Dziwnym zbiegiem okoliczności moja babcia zachowuje się tak samo, zupełnie jakby Lady Catherine wyjęta z książki – i na dodatek ma na imię Katarzyna! lol ;p


    • RSS