kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2006

    Volver

    2 komentarzy

    (doprowadza mnie do prawie-że-szewskiej pasji, kiedy ludzie akcentują to na drugą sylabę od końca!)

    Volver, czyli wrócic, no wróciłam. (Przy okazji zrobiłam sobie nowy szablonik, który jest bardzo energetyczny, żeby to tak delikatnie określic, oraz chaotyczny – nie mam pojęcia, jak wygląda w rozdzielczościach innych niż tysiąc dwieście coś na osiemset coś, i w różnych miejscach strony mogą pojawic się kiksy, ale przyjmijmy, że taka już jego uroda :P)

    Było bossko. ! Miałam to wszystko opisac, ale tego jest – noo – tyyle, więc zapodam Wam tylko jeden sugestywny obrazek: Agata Szymczewska, zwyciężczyni Wieniawskiego (na którą swoją drogą się obraziłam, że miała czelnośc wygrac), w ciemnozielonej taftowej sukni z jaśniejszym zielonym gorsecikiem, grająca w auli UAMu odmalowanej na bladozielono z akcentami różowymi, grająca z Filharmonikami Poznańskimi, których męska częśc była ubrana na czarno, a żeńska – w ciemnoczerwoną taftę. Słowo daję, idealnie wychuchane połączenie kolorystyczne.

    Ale teraz, to ja przepraszam, ja zwariuję, z takiego luzu przeskoczyc w taki reżim to najodporniejszy organizm nie potrafi! za dwa tygodnie mam olimpiadę angielską, za miesiąc egzamin w szkole muzycznej, a najbliższy tydzień to dla mnie zaliczenie stu pięcdziesięciu ośmiu sprawdzianów i kartkóweczek, jakich nie napisałam, w Poznaniu będąc. Tragedia! Idę się uczyc ;]

    PS Nowe zdjęcia na flickrze, w secie Poznaniana ;D
    PS2 Doszłam teraz do wniosku, że jak ktoś nowy tu wejdzie, to się przerazi i wyjdzie zaraz, bo go layout wystraszy… :P

    Tak więc obściskana przez wszystkie swoje klasowe koleżaneczki, jakbym miała jechać co najmniej na Syberię (muaa kochane :*) i przez jednego gościa, który nota bene ostatnio zaczyna mi się podobać (stan u mnie co najmniej dziwny, wręcz nienormalny, na litość boską) i jest w ogóle sweet i uroczy, tak więc obściskana takoż przez tego gościa i wyniesiona przez niego na barana ze szkoły, rozpoczynam swój Grand Tour.

    Jadę owóż podbijać Poznań, wpraszam się do Stryjaszka & Co., którzy mię zapraszali od wieków, a przy okazji będę siedzieć od rana do nocy na przesłuchaniach konkursu Wieniawskiego i szaleć na mieście z towarzyszką broni. Za oknem mamy zupełnie fantastyczną, bardzo piękną jesień, ja sobie słucham fantastycznej muzyki, a za kilka godzin będę już siedzieć w pociągu do Poznania, mm, życie jest piękne. Dziesięć dni mnie nie będzie! To ci dopiero życie.

    Już chyba od pół roku przewija mi się w łepetynce i zbiera coraz więcej tematów na notki, ale obawiam się, że przed wyjazdem nie zdążę ich zrealizować :P ale za to jak wrócę, to się należycie wyżyję blogowo. Kończę już, bo jeszcze nie jestem do końca spakowana, a ta notka ma właściwie charakter czysto informacyjny. See You, Fellas!

    O śmierci

    5 komentarzy

    Mama mi właśnie opowiadała o tej amerykańskiej wspólnocie Amiszów, gdzie jakiś wariat ostatnio wpadł do szkoły, czy gdzie, i wypędził z niej wszystkie kobiety i chłopców, a wszystkie małe dziewczynki zostawił w budynku jako zakładniczki. I zaczął do nich strzelać. Cztery bodajże zginęły, niektóre zostały ranne, a niektóre wyszły z tej rzeźni cało: jedna z tych dziewczynek podobno zaraz na początku, kiedy ten wariat terrorysta je wszystkie związał, powiedziała mu, żeby zastrzelił ją, a w zamian za to wypuścił wszystkie inne.
    Trzynastoletnia dziewczynka.

    Taka mała szalenie odważna dziewczynka. A my wychwalamy różnych sławnych ludzi, księży, autorytety, a o dziewczynce cicho. A ją było stać na coś niewiarygodnego, na coś, co jest właściwie esencją chrześcijaństwa, na poświęcenie własnego życia dla innych.


    • RSS