kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2005

    …bo łaziłam sobie beztrosko po moim ukochanym forum, czyli The Republic of Pemberley, i natrafiłam na thread o huraganie Katrina (tym w Nowym Orleanie). Niejaka Mary Anne ostrzegała przed nim Fellow Pemberleans mieszkających w tej właśnie okolicy – a w odpowiedziach na ów message ludzie pisali między innymi o tym, żeby uważać, że myślą o nich, i że modlą się za nich, całkiem na poważnie, i to mnie zupełnie ujęło.
    Muszę to sobie poważnie przemyśleć.

    23.24, czyli później :P
    Próbowałam coś mądrego na ten temat napisać, ale mi nie wychodzi. Żeby nie było – nastawiona jestem do tego pozytywnie :P

    P.S. Agusiu, czyli @gu$!u (tak?:P), czyli Empetrójko, na tych wakacjach zdarzyło się (niestety?:P) za dużo małych fajnych głupich rzeczy, żeby je opisywać, a poza tym już i tak wszystkich nie pamiętam – ach, wybaczysz mi ;>

    no tak.

    7 komentarzy

    więc rzeczywistość skrzeczy, a Pierwszy Września, czyli data, która od niepamiętnych lat nawiedza gawiedź w wieku uczniowskim w (wakacyjnych) sennych koszmarach, zbliża się wielkimi krokami.

    Powróciłam ze wakacji wszelakich (it was quite exquisite; i zdarzyło się wiele rzeczy, które chciałam w pewnym momencie opisać, ale brakło mi weny tfurczej) i teraz siedzę samotnie w moim magicznym domku, w którym wszystko się zdarzyć może, i przenoszę się do rzeszowskiego liceum :]

    Również od ma chere maman pobieram systematycznie lekcje francuskiego, w związku z tym, że przenoszę się do klasy z rozszerzonym francuskim (sic).

    Tudzież lately I’m experiencig something quite strange. I’m having thoughts on future. And I’m most seriously displeased with myself.

    no więc…

    5 komentarzy

    …moi złoci,
    dokonałam mało triumfalnego come backu znad morza (a podobno w Krynicy Morskiej temperatura wody jest o trzy stopnie wyższa niż w innych rejonach Bałtyku – jakoś nie dało się tego zauważyć, ale pływać się dało i brodzić też, spacery brzegiem morza to moja nowa ulubiona rozrywka – i obgadywanie przechodzących pań – wymyśliłam sobie z ma cherie maman zabawę, polegającą na ocenianiu ladies pod względem urody w skali 1 do 10. I życie jest takie wredne, oceniłyśmy całą masę pań i dziewczątek, i większość dostała przeciętne 5 lub 6, były też dwie dwójki, więc wracałyśmy mocno usatysfakcjonowane :P a pod koniec w sklepie trafiła się nam TAKA śliczna dziewczyna, że szczęka nam opadła i wycofałyśmy się sromotnie do hotelu, by tam boleć nad własnym wyglądem, pocieszając się co prawda dwudziestoma dekami (?:P) irysków – ale wyobraźcie sobie, schudłam trzy kilo! < w sensie że to sukces :P >)
    przytrafiły nam się też dwie inne śmieszne rzeczy, akcje – kryptonim: ‚kibelek’ i ‚czarna stopa’, ale za dużo by mówić,

    więc przechodzę do bardziej obecnej części moich wakacji, mianowicie że siedzę w Warszawie, wtajemniczeni wiedzą, dlaczego, jak i gdzie, a niewtajemniczonych uprzejmie informuję, że to nie ich sprawa :P i ogół uprzejmie informuję, że jest v.g., jak mawiała Bridget :P

    P.S. Zmokłam!!!
    P.S.2. Po raz kolejny sprawdziła się moja zdolność do przywoływania deszczu (vide: pewna lekcja muzyki, na której odśpiewałam „ciągle pada” – teraz zrobiłam to samo, i proszę, z jakim skutkiem!


    • RSS