kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2005

    I have f. w-t. Horrible. And I passionately loathe l’ecole. I’m struggling to just live, making no efforts at the l’ecole wyżej wspomniana – ok, like anybody does. I mean, is a couple of minutes of free time going to hurt me or que? Because everybody prevents me from that most succesfully.
    Wybaczcie, ale brednie (takie jak użalanie się nad sobą) wolę pisać po angielsku (in case anybody understands me ;])

    QUE? ha ha ha, hello, Manuel.

    I know nothing! I’m from Barcelona!

    update:
    już wiem, w kim się na wiosnę zakocham:
    w Marcinie Zduniku < lol >

    kto nie wie, i się interesuje, niech szuka go po googlu, a znajdzie.

    update po raz dugi (ha ha ha :P)
    thoughts on lyrics, czyli słuchając Turnaua
    Baczyński zginął na wojnie, Boya Żeleńskiego też zastrzelili…

    To trochę jak z Mozartem, można się zastanawiać, co by jeszcze stworzyli, gdyby żyli dłużej. A Boy to pisał tak fantastycznie!
    mało znam Baczyńskiego, muszę zacząc nadrabiać.

    A poza tym, jeśli na wojnie pozabijali prawie całą polską inteligencję, to nie ma co się dziwić, że Polska teraz tak wygląda.

    robiłam szablon, ale mi nie wyszło :|

    /` /`
    ( / – / / )
    )6 6(
    >{= Y =}<
    /’-^-’
    (_)”"-(_) . _
    /* ((* * ‚ .
    | * )) * *
    | * ((* * /

    P.S. Ten niewyraźny kształt u dołu to ma być pisanka, jak by się ktoś nie zorientował (hihi)
    P.S.2. Och, to miał być śliczny wielkanocny króliczek specjalnie na Wielkanoc, ale blog.pl jest przeciwko mnie. Uch.

    keeping up to date

    zjechała do nas rodzina, wraz z Tajemniczym Nieznajomym, który okazał się być moim wujkiem, obcałował mi rączki i dał mi belgijskie czekoladki. W związku z czym w chwili, kiedy to piszę, czuję się niezwykle kobieco i filuternie :P (albo inaczej: jak Patty – ktoś może czytał?)

    i nie stanie się nic aż do końca.

    Miss Teacher zaśpiewała mi to raz na lekcji gitary (była akurat na koncercie Turnaua) i od tego czasu mam małego kota na punkcie tej piosenki, śpiewam ją cały czas z Miss Teacher na lekcjach, śpiewam ją w domu, na dzień dobry, na dobranoc, i w ogóle – mmmm.

    Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
    czy księgę mądrą napiszesz,
    będziesz zawsze mieć w głowie
    tę samą pustkę i ciszę.
    Słowo to zimny powiew
    nagłego wiatru w przestworze;
    może orzeźwi cię, ale
    donikąd dojść nie pomoże.
    Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
    wódka w parku wypita albo zachód słońca,
    lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic
    i nie stanie się nic – aż do końca.
    Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
    czy księgę mądrą napiszesz,
    będziesz zawsze mieć w głowie
    tę samą pustkę i ciszę.
    Zaufaj tylko warg splotom,
    bełkotom niezrozumiałym,
    gestom w próżni zawisłym,
    niedoskonałym.
    Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
    wódka w parku wypita albo zachód słońca,
    lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic
    i nie stanie się nic – aż do końca.

    , Grzegorz Turnau

    Poza tym od drugiej Miss Teacher, tym razem tej od skrzypiec, dostałam na Wielkanoc czekoladowe jajko, wypełnione cukierkami Smarties < lol > . I Gram Sonatę Wiosenną Beethovena, aach.

    Tymczasem:

    wczoraj w nocy o północy:
    leżę na łóżku, nastawiam budzik i kładę go nieopatrznie na podłodze koło łóżka (które trudno nazwać łóżkiem, ale to szczegół, nie o tym nam mówić).
    kwadrans później:
    mama opowiada mi coś śmiesznego, śmieję się, dostaję głupawki albo też tzw. minutowego kręćka – i, niestety śmieję się tak… no właśnie, tak, że staczam się raptownie z łóżka (sic).
    mama:
    -Kaja! Uważaj! ZEGAREK!!!

    a mój koffany blogooś skończył roczek!
    Z tej okazji proszę chórem:

    Sto lat, sto lat, niech działa, działa naaaam…

    a chmurki za moim oknem są urocze, niczym te z Mickiewicza („Wieczór był ciepły i cichy…” kawałek najczęściej cytowany w mojej rodzinie :])

    Mam nastrój na deszczowe piosenki, słucham więc sobie Dionne Warwick i, ogólnie rzecz biorąc, cała jestem w skowronkach, jak się to ładnie mówi.

    Bless you!

    Twenty four little hours
    Brought the sun and the flowers
    Where there used to be rain…

    Błogo mi i ptaszki ćwierkają – może to zbawienny wpływ wiosny? Z drugiej strony – co to za wiosna, taplamy się po kolana w ciapie powstałej z powoli roztapiającego się śniegu. Niezbyt przyjemne. No ale – trzeba być optymist(k)ą.

    Jamie Cullum, What a difference a day makes – pierwszy raz nowsza wersja piosenki podoba mi się bardziej niż oryginalna wersja. Głos Jamiego Culluma nie jest szczególnie wspaniały, a na pewno nie lepszy, niż Arethy Franklin, ale to chyba kwestia aranżacji ;]

    *jestem grzeczna (z wyjątkiem chwil, kiedy babcia przychodzi i mówi, że jestem bardzo niegrzeczna ;])

    *jestem zorganizowana (no, prawie)

    *ćwiczę na skrzypcach, ćwiczę na gitarze

    *nie chodzę na rekolekcje, ponieważ lekkie przeziębienie jest doskonałą wymówką

    *wchłaniam niesamowite ilości ciasteczek i udaję sama przed sobą, że mam figurę Miss World

    *oddaję się nowej pasji, jaką jest regularne odwiedzanie strony www.Pemberley.com i wypowiadanie się na wszelakiego rodzaju boardach

    *i czuję się bardzo leniwie i bardzo dobrze < lol >

    bo umiem zagrać Legendę Wieniawskiego.
    No Further Message, oszczędzam sobie trudu.
    (czyli deprechy ciąg dalszy)

    …między innymi również pisać notek, więc wybaczcie stare notki, stary szablon, stare linki – i znajdźcie plusy – będziecie mieli o jeden blog mniej do odwiedzania ;]

    Tymczasem good news, jestem pierwsza (no, są trzy pierwsze miejsca ex aequo. heh) w województwie w konkursie z angielskiego (będzie ładnie wyglądać na papierkach do liceum) ;]

    Wróciłam do domu, babcia mówi:
    - Kajuś, to cię zainteresuje: Polacy wygrali w tenisa! (babcia wie, że chodzę na tenisa i stara się mnie odciągać od tego wszelkimi możliwymi metodami. A zdawać by się mogło, że powinna być ze mnie dumna :P)
    - A wiesz, babciu, ja też wygrałam (tu następuje szczegółowy opis mojej wiktorii)
    - W tenisa wygrałaś? To ty taka dobra jesteś!?
    - Nie, babciu, w angielskim!
    - Aa, to z angielskiego było.

    po pięciu minutach:

    - Kajuś, to kiedy ty w tego tenisa grałaś?
    Wyjaśniam, powtarzam.

    a po następnych pięciu minutach:

    - Ależ ten twój pan od tenisa musi się ucieszyć!

    … :]


    • RSS