kajus blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2004

    …na tą łaskawość – znajduję się obecnie w Monikowo – Jagielończykowym lokum i… i nie wiem, co napisać.
    po pierwsze, padłam ofiarą Tepsy.
    po drugie, byłam na Mazurach i było miło.
    po trzecie, mam w planach Kraków.
    po czwarte, ile to człowiek może się dowiedzieć o różnych rzeczach…
    po piąte, już kompletnie nie mam o czym pisać (a raczej mam za dużo rzeczy do opisania i nie mogę się zdecydować).
    serdeczne, wakacyjne pozdrowienia =D

    wlasnie siedzimy sobie u mnie, kajus z gunia i moja siora poszedl do sklepu bo bedziemy obiadek gotowac :D miska z jasiem ksiazeczke o konikach edukujac sie :D a ja muszem skonczyc ta notke zanim kajus wroci. bedziemy ogladac „gothike” i „dziewczyne z perla” koncze bo przyszla papa
    monik vel jagielonczyk z blizniakiem i jasiem :D

    WYKONYWANA PRZEZ TRZECH TENORÓW MODYFIKOWANYCH GENETYCZNIE

    W zielonym gaju ptaszki śpiewają, w zielonym gaju czerwone korale
    czerwone niczym wino, stokrotka rosła polna, a nad nią szumiał gaj, szumiał gaj.
    Stokrotka:
    - W tym gaju tak ponuro, że aż przeraża mnie,
    ptaszęta za wysoko, a mnie samotnej źle,
    ptaszęta za wysoko, a mnie samotnej wina, wina, wina dajcie.
    Wtem harcerz idzie z wolna z butelką wina:
    Stokrotka:
    - Wina, wina, wina dajcie.

    Ale harcerz przekomarza się ze stokrotką:
    - Dam ci serce szczerozłote.
    - Wina, wina, wina dajcie.
    - Dam konika cukrowego.
    - Wina, wina, wina dajcie.
    - Dam ci nową deskorolkę i dla dziadka Viagry fiolkę.
    - Wina, wina, wina dajcie.
    - Dam ci rozkład autobusów i śklanicę śpirytusu.
    - Nie chcę spirytusu! Wina, wina, wina dajcie.
    - Nie mogę ci wiele dać, bo sam niewiele mam.

    I pomaszerował dalej.
    A ona, biedna ona, cóż biedna robić ma.
    Napotkała myśliweczka, bardzo śwarnego.

    Myśliweczek:
    - Stokrotko, witam cię, twój urok mnie zachwyca,
    czy chcesz być mą, kurde, czy nie?
    A stokrotka na to:
    - Myśliweczku, kochaneczku, bardzom ci rada, acha cha,
    bardzom ci rada, acha cha, dałabym ci chleba z masłem.
    Myśliweczek:
    - Wina, wina, wina dajcie.
    A stokrotka:
    - Nic nie mam.
    A myśliweczek:
    - Nic, naprawdę nic nie pomoże, jeśli ty nie pomożesz tej miłości butelką wina.

    A Marysia na to śmieje się wesoło:
    - Wina, wina, wina dajcie, a jak umrę, pochowajcie z butelką wina.
    Bo ona jedna tam została, ta flaszeczka moja, moja mała,
    a ja tutaj w obcej stronie dniem i nocą tęsknie do niej.
    Hej, hej, hej sokoły! Omijajcie góry, lasy, doły,
    dzwoń, dzwoń po policję…
    I nagle dzwony dzwonią i ciało mi płonie.

    Komu dzwonią, temu dzwonią, mnie nie dzwoni żaden dzwon,
    bo takiemu pijakowi, jakie życie, taki zgon, zgon, zgon.
    A chachary żyją i gorzałę piją, z góry spoglądają,
    no bo w niebie wszyscy święci mają bal.

    Racja, brachu, wypijmy za to, kto z nami nie wypije, tego we dwa kije,
    łupu, cupu, łupu, cupu tego we dwa kije.
    Pij, pij, pij, bracie, pij, na starość torba i kij.

    Hej, hej, hej, sokoły, omijajcie te bloki, domy i stodoły,
    dzwoń, dzwoń po policję, niech tu zrobi prohibicję, bo tu wszyscy piją.
    Racja, brachu, pije Kuba do Jakuba, Jakub do Michała,
    piję ja, pijesz ty, kompanija cała,
    przepijemy naszej babci domek mały, domek mały.

    A na to babcia:
    - Tyle mi zostało, co mi nakapało, jak przyjdzie policja, będzie prohibicja.

    Przyjechali policjanci, wzięli, kto nawinął im się
    i harcerza, i stokrotkę, wzięli nawet i Marysię,
    jedną flaszkę, drugą flaszkę, wszystko wzięli, kurde bele, szkoda.
    Nic, naprawdę, nic nie zostało,
    ostał ci się ino żal, żal za flaszeczką, za zieloną buteleczką,
    żal, żal, serce płacze, a najbardziej mi żal,
    że tam w niebie wszyscy święci mają bal,
    że tam w niebie wszyscy święci mają bal,
    że tam w niebie wszyscy święci niech żyją nam.

    I niech żyje bal sto lat, sto lat, niech żyje bal,
    niech mu gwiazdka pomyślności nigdy niech żyje bal, orkiestra gra,
    sto lat, sto lat, sto lat, sto lat, niechaj żyją nam,
    hej, górale, nie bijta się, drugi raz nie zaproszą was wcale,
    niech żyje bal i jeszcze jeden i jeszcze raz wypijmy za błędy,
    a kto z nami nie wypije, niech żyje nam!

    Kabaret OT.TO

    joł! tak się to kończy

    …i słucham Grupy MoCarta, rozkoszuję się fruit stew made by Mamma (w czasie upałów wskazane nawadnianie) i akurat zdarzyło mi się mieć dobry humor.
    Przyjechałam z Malborka, jak już zapewne wie świat cały – największe wrażenie zrobił na mnie spektakl „Światło i dźwięk” (dziesiąta w nocy, stoicie na dziedzińcu zamku i roooośnie w Was przerażenie na widok zbliżającego się do Was Krzyżaka – przy akompaniamencie średniowiecznych chorałów i od czasu do czasu głosu Piotra Fronczewskiego. Okej, to nie brzmi strasznie, ale myślałam, że nie zasnę! :P Trza tam pojechać, i tyle). Mam trzy nowe ciotki i nowego wujka, który jeździ jak wariat, lecz chyba nie z tego powodu otrzymał dumne przezwisko SEREK. Dwóch nowych kuzynów, z których jeden całkowicie podbił nasze serca. Byłam na |tym| i najlepiej wypadł pochód otwierający TO właśnie – jeden rycerz odezwał się do nas takim efektownym, pijackim, ryczącym głosem w te słowa: „Jagiełło to kobietaa!” koniec cytatu :P
    Tyle o Malborku. No, było jeszcze parę ciekawych rzeczy, ale będę łaskawa nie zanudzać Was szczegółami :P
    Jeszcze o kursach muzycznych: Mamma zdobyła dla mnie w czasie mojej nieobecności kasetę z nagraniem koncertu Marcina Zdunika (patrz: poprzednia notka, Młody Bóg) i teraz mam już dwie ulubione kasety: Pride and Prejudice i właśnie tą… hehe :P


    • RSS